MARIAN ŚWIĘCKI – moje wspomnienia

Urodz­iłem się 12 kwiet­nia 1919 roku w Tyb­o­rach, w powiecie Wysokie Mazowieckie. Po ukończe­niu szkoły pod­sta­wowej odbyłem prak­tykę w warszta­cie ślusarsko-​mechanicznym p. J. Wasilewskiego w Wys. Mazowieck­iem od 5.09.1934 r. do 7.12.1937 r. i otrzy­małem tytuł czelad­nika. 7 listopada 1938 roku dostałem powołanie do wojska. Służyłem w Szwadronie Łączności Pod­lask­iej Bry­gady Kawa­lerii. Wybuch wojny zas­tał mnie w miejs­cowości Stawiski na stanowisku łącznoś­ciowca grupy oper­a­cyjnej „Narew”. Brałem udział w bitwie pod Kock­iem, 6 października dostałem się do niewoli. Zostałem wywieziony do Niemiec. W sta­lagu 3 III A w Luck­en­walde dano mi numer jeńca 15611. Niemiecka niewola trwała do końca wojny.
Do kraju wró­ciłem w maju 1945 roku i zacząłem szukać stałego zatrud­nienia. Pracę znalazłem w czer­wcu 1946 roku Chodakowie, w Fab­ryce Włókien Sztucznych, na Wydziale Mechan­icznym, przy naprawie wodomierzy, manometrów, maszyn biurowych i wag anal­i­ty­cznych. Idąc do niewoli musi­ałem spalić wszys­tkie doku­menty i fotografie, więc nie miałem żadnego potwierdzenia moich umiejęt­ności. W roku 1950 jako ekstern zdałem egza­miny w Warsza­wskiej Izbie Rzemieśl­niczej i otrzy­małem dyplom Mis­trza w zawodzie Ślusarstwo i Naprawa Maszyn.

W roku 1949 założyłem rodz­inę. Po kilku lat­ach, z dwójką dzieci mimo obiet­nic zakładu pracy, nadal nie mieliśmy mieszka­nia. To były trudne czasy, trzeba było szukać pracy, która zapewni lep­sze warunki bytu. Z kilku możli­wości wybór padł na Błonie, położone blisko Warszawy, z której pochodzi żona. Pracę w narzędziowni Zakładów Mechaniczno-​Precyzyjnych „Błonie” rozpocząłem 3 kwiet­nia 1956 roku. Pra­cow­ałem jako ślusarz-​wzorcarz, po dwu­ty­god­niowym okre­sie prób­nym przyjęto mnie na stałe. Już w listopadzie mogłem zamieszkać z rodz­iną w nowym mieszka­niu. W narzędziowni wykony­wal­iśmy roz­maite przyrządy. Kiedy w październiku 1959 uruchami­ano pro­dukcję zegarków, konieczne okazało się szkole­nie w I Moskiewskiej Fab­ryce Zegarków, w której zaku­pi­ono licencję na pro­dukcję mechan­icznych naręcznych męs­kich zegarków marki „Kirowskije”. Wyjechal­iśmy w sześ­cioosobowej grupie: dwóch inżynierów, dwóch ślusarzy i dwóch szli­fierzy. Kierownik narzędziowni inż. Tro­janowski żartował, żebyśmy tam nie zostali na stałe. Przez miesiąc pod­pa­try­wal­iśmy, jak wyglą­dają wykro­jniki, jak rosyjscy narzędziowcy robią stem­ple i matryce do nich, sporządza­l­iśmy też liczne szkice. Po powro­cie wykon­ałem małą tokarkę stołową do pro­dukcji gwin­town­ików o śred­nicy do 1mm stosowanych w pro­dukcji zegarków, wykro­jnik na wskazówkę sekun­dową, kotwicę, kółko wych­wytowe i sprężynę w ksz­tał­cie łabędzia (tzw. usta­lacz) do główki napę­dowej. Po zakończe­niu pro­dukcji zegarka robiłem wykro­jniki do wyci­na­nia sprężyn stykowych do tar­czy tele­fon­icznej oraz przyrząd do wciska­nia styków ze sre­brnego drutu. Wykony­wałem też wykro­jniki i kali­brown­iki do płyt przys­tawek bal­an­sowych H8H10 oraz przyrządy dzi­urku­jące, kali­brown­iki i wykro­jniki do wyci­na­nia młotków z 4mm blachy stalowej do drukarek. Po zmi­anie pro­filu pro­dukcji wraz z moimi kolegami – narzędziow­cami Józe­fem Kowal­czykiem i Józe­fem Maciągiem wykon­al­iśmy formę wtryskową do obu­dowy zestawu wskaźników do Pol­skiego Fiata 125p. Praca przy wykon­aw­st­wie bardzo pre­cyzyjnych przyrządów do pro­dukcji części zegarka, przys­tawek bal­an­sowych, tar­czy tele­fon­icznej dawała mi dużo satys­fakcji zawodowej. Nasza błońska narzędziow­nia miała na owe czasy nowoczesne wyposaże­nie niezbędne do wyt­warza­nia skom­p­likowanych bardzo dokład­nych przyrządów do pro­dukcji pre­cyzyjnych części, które jed­nakże nie mogłyby pow­stać bez udzi­ału doświad­c­zonych narzędziow­ców, którzy swoje umiejęt­ności naby­wali i doskon­alili w błońskim zakładzie.
Od roku 1967 mis­trzem Narzędziowni był inż. Stanisław Tere­lak, potem inż. Włodz­imierz Łukaszewicz, a następ­nie Fran­ciszek Wiśniewski, inż. Jan Środa, inż. Antoni Wodzyński i inż. Jerzy Osuch.
Jako kom­bat­ant sko­rzys­tałem z możli­wości ode­jś­cia na wcześniejsza emery­turę, co nastąpiło 30 czer­wca 1979 roku, jed­nakże nadal pra­cow­ałem do 1994 roku jako ślusarz narzędziowy w warsz­tat­ach przy bazylice w Niepokalanowie. Praca w błońs­kich zakładach i zawarte przy­jaźnie zawodowe jeszcze doty­chczas żywo tkwią w mojej pamięci.

Odpowiedzi

Skomentuj