Refleksje konstruktora mechanika

Za namową mojego pier­wszego szefa, p. Jerzego Bez­pałko, twórcy merowskiej strony, chcę przy­pom­nieć i zachować dla następców, choć trochę, dzieje stanowiska pracy – KON­STRUK­TOR MECHANIK. Zacząłem pra­cować w ZMP BŁONIE w maju 1970 r. właśnie na takim stanowisku. Dla ścisłości dodam, że między p. Bez­pałko i mną był jeszcze kierownik sekcji p. Fran­ciszek Szafrański.

Zygmunt Tryniszewski

Mgr inż. Zyg­munt Tryniszewski urodził się 1 sierp­nia 1943 r. w Kępistych koło Małkini. Po ukończe­niu Tech­nikum Budowy Sil­ników Lot­niczych we Wrocławiu, rozpoczął stu­dia na wydziale elek­tron­icznym Politech­niki Wrocławskiej. Jako bardzo dobry stu­dent otrzy­mał po dwóch lat­ach nauki możli­wość wyjazdu na stype­ndium do Charkowa (ZSRR), gdzie kon­tyn­uował stu­dia w Insty­tu­cie Maszyn Cyfrowych.
Po uzyska­niu dyplomu, w roku 1968 pod­jął pracę w Zakładach Mechaniczno-​Precyzyjnych „Mera-​Błonie” w Dziale Kon­troli Jakości. W roku 1970 został mis­trzem na Wydziale P-​2, a następ­nie kierown­ikiem uru­chomienia drukarek DW-​3DW-​21. Dał się poz­nać, jako bardzo dobry spec­jal­ista. Był szanowanym kolegą, chęt­nie dzielił się swoim doświad­cze­niem zawodowym i wiedzą teo­re­ty­czną ze współpracownikami.

Lista pracowników

Kadra zarządza­jąca —  plik “pdf” (kliknij na ten link)

Alfa­bety­czny spis pra­cown­ików — Wielka lista nazwisk

Kto lubi ogród?

Zapraszam do obe­jrzenia wirtu­al­nego na zdję­ci­ach mojego ogrodu, który ist­nieje w realu:

www​.net​log​.com/​l​u​d​w​i​k​g​a​j​ewski

Pro memoria - o Bolesławie Mizerackim

Pro memo­ria - na trze­cią rocznicę śmierci Pana Bolesława Mizerackiego

O moich Dziadkach - pracownikach Mery

Panie Jerzy!

Zwykły, zielony pamiętnik


Ryszard Wlekły – moje wspomnienia

Rocznik 1940. Urod­zony w Wielkopolsce. Szkołę śred­nią o kierunku ped­a­gog­icznym ukończyłem w Lesznie Wlkp. w 1959 r. W tym samym roku opuszczam rodzinną Wielkopol­skę przenosząc się do Mazowsza. Po krótkim poby­cie w Warsza­wie we wrześniu 1959 r. rozpoczy­nam swoją pier­wszą pracę w Szkole Pod­sta­wowej i Liceum Ogól­nok­sz­tałcą­cym w Bło­niu jako nauczy­ciel. Mieszkanie w postaci jed­nego pokoju otrzy­muję w Dworku Poni­atówka. Po sześ­ciu lat­ach pracy w zawodzie nauczy­ciela – w 1965 roku rozpoczy­nam pracę w Zakładach Mechaniczno-​Precyzyjnych „Mera-​Błonie” w Bło­niu. Fir­mie tej pozostanę wierny do 2001 roku, tj. do momentu prze­jś­cia na emeryturę.

Nowy charak­ter pracy, inne wyma­gania zawodowe spowodują pod­ję­cie przeze mnie nauki i ukończenia:

  • Pomat­u­ral­nego Zaocznego Studium Zawodowego w spec­jal­ności elektronika
  • Wiec­zorowych Studiów Wyższych w Wydziale Nauk Eko­nom­icznych Uni­w­er­sytetu Warsza­wskiego i uzyska­nia stop­nia mgr. ekonomii.
Zdobyte wyk­sz­tałce­nie zawodowe poz­woliło, że w krótkim cza­sie ze stanowisk inspek­tora szkole­nia zawodowego, a następ­nie ekon­o­misty w Dziale Orga­ni­za­cji awan­sowałem na stanowiska kierownicze:
  • Kierown­ika Dzi­ału Orga­ni­za­cji Zarządza­nia i Obsługi Prawnej – w 1969 r.
  • Głównego Spec­jal­istę ds. Pra­cown­iczych – w 1979 r.
  • Zastępcę Dyrek­tora ds. Zaopa­trzenia i Gospo­darki Mate­ri­ałowej – w 1989 r.
  • Zastępcę Dyrek­tora ds. Admin­is­tra­cyjnych – w 1993 r.
Real­izu­jąc różné zada­nia na stanowiskach w zakładzie dory­w­czo także pra­cow­ałem jako nauczy­ciel w Przyza­kład­owej Szkole Zawodowej ZMP „Mera-​Błonie” mając wpływ na ksz­tałce­nie nowych kadr, a także przy­czy­ni­a­jąc się do budowy, orga­ni­za­cji i roz­woju tej szkoły.
Uwzględ­ni­a­jąc poszczególne etapy swo­jej pracy zawodowej zawsze będę mile wspominać:
  • życzli­wość, pomoc ludzi w pier­wszych trud­nych dni­ach samodziel­nego życia i pracy. Obok wielu takich osób – przy­jaciół z nazwiska wymienię tylko woźnego szkoły, nie żyjącego już Pana Sadajskiego
  • spotka­nia noworoczne z byłymi pra­cown­ikami Zakładów „Mera-​Błonie”, nace­chowane ich radoś­cią i dumą z tego jak ich zakład rozwi­jał się, stawał się znaną firmą w Polsce, Europie, a także smutek w chwilach jego niepowodzenia.

Kto pamięta najsłynniejszego w Merze wynalazcę?

Pra­cował nad mięśniolotem, potem zapro­jek­tował pipetkę do tuszu,

a ostat­nim jego pro­jek­tem był turysty­czny, prze­woźny rower wodny.

Ze był to temat potrzebny, świad­czą próby zbu­dowa­nia czegoś takiego

na całym świecie.

Jak wygląda taki najnowszy pojazd — pole­cam link poniżej.

Nie jest to może rower, ale dość szy­bki pojazd jednoosobowy,

napędzany siłą mięśni ludz­kich, z wyko­rzys­taniem podwodnych

płatów nośnych, pracu­ją­cych jak ogon delfina.

Pracownicy - dyspozytorzy u Pana M.Wiśniewskiego

Prosze o infor­ma­cje o pra­cown­ikach u Dyr.M .WISNIEWSKIEGO.

Subskrybuje zawartość